Dzień Dawcy Szpiku

W niedzielę 13.10 odbył się po raz kolejny Dzień Dawcy Szpiku.
W związku z tym chcieliśmy podzielić się z wami tym jak to jest być dawcą szpiku, jakie towarzyszą temu procedury i emocje.
Jeden z pracowników Oney Polska S.A. – nasz kolega Karol przeżył tę historię i to dwa razy.
Zachęcamy do przeczytania krótkiego wywiadu oraz do rejestrowania się jako potencjalni dawcy szpiku. Każdy z nas może być bohaterem i uratować komuś życie❤️.

1. Czy oddanie szpiku boli?

Nie, ale to kwestia indywidualna. Zacznijmy od tego, że są dwa sposoby pozyskania szpiku. Najpopularniejszy jest z krwi, rzadziej z kości, najczęściej udowej. Z grupy dawców, z którą się spotkałem w dniu badań kwalifikacyjnych tylko jedna z 12 osób nie mogła oddać szpiku z krwi. Decydują o tym względy zdrowotne.
Ja się igieł i kłucia nie boję. Wcześniej oddawałem krew kilka razy, a samo oddanie szpiku w moim przypadku polegało na tym, że w jedną rękę wbili jedną igłę, a w drugą rękę wbili drugą. Z jednej ręki krew była pobierana, w drugą oddawana. Po drodze urządzenie filtrowało odpowiednie składniki. I tak przesiedziałem 6,5 godziny. Tyle. No, może nie tyle. Przez kilka dni przed oddaniem szpiku aplikowałem sobie zastrzyki przygotowujące mój organizm do procedury.

2. Kiedy się zarejestrowałeś, pamiętasz?

To było 9 lat wcześniej. Pojechałem do jednej z przychodni, wtedy jeszcze z moją dziewczyną (… dzisiaj już żoną 😉), która tego dnia chciała się zarejestrować jako dawca. Ja nie miałem tego w planach. Czekając na nią w poczekalni, kiedy oddawała krew do badań, zaczepił mnie gwarek. Jak ktoś nie zna, to taki nieduży czarny „gadający” ptak 😉. Po kilku minutach „rozmowy” z nim, gdy ponownie zadano mi pytanie „czy jednak się nie zdecydowałem?”, wtedy już odpowiedziałem „a co mi tam” i pobrano mi krew do badań.

3. Co wydarzyło się po tych 9-ciu latach?

Dostałem telefon. Usłyszałem pytanie czy rejestrowałem się jako potencjalny dawca szpiku, następnie potwierdzono, że ja to ja, oraz krótka informacja, o tym że istnieje ktoś, kto jest najprawdopodobniej moim bliźniakiem genetycznym i potrzebuje pilnej pomocy. Zapytano mnie czy w dalszym ciągu podtrzymuję deklarację by oddać szpik oraz czy przyjadę na zrobienie ostatecznych badań potwierdzających zgodność genetyczną. Na początku nie dowierzałem, ponieważ ja już całkowicie o tym zapomniałem. Przecież to było dawno temu.

4. Ile czasu minęło od tego telefonu do pierwszych czynności i procedur?

Jak się zapewne domyślasz, sprawa była pilna. Po telefonie w przeciągu dwóch dni roboczych pojechałem tam gdzie byłem zarejestrowany i pobrali mi krew do badań. Trzeba było potwierdzić że pierwotne próbki zostawione 9 lat temu faktycznie pasuję do tej osoby, która potrzebuje pomocy. Dwa tygodnie później odebrałem kolejny telefon – „pasują”. Kolejny etap to jeszcze bardziej szczegółowe badania już w szpitalu.

5. Co było dalej?

Zostałem zaproszony do Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Przebadano mnie bardzo dokładnie z każdej strony, potwierdzając przede wszystkim, czy na pewno jestem zdrowy oraz czy nie zaszkodzę swojemu organizmowi próbując oddać szpik. Na wyniki badań czekałem w 12 osobowej grupie potencjalnych dawców. I to był chyba najbardziej stresujący moment, ponieważ sam nie byłem pewny czy wszystko ze mną ok. Na szczęście było. Na koniec ustalono ze mną termin kiedy będę mógł oddać szpik i przekazano mi zastrzyki jakie miałem sobie aplikować tuż przed jego oddaniem. Termin wypadł tuż przed świętami Bożego Narodzenia.
Co ważne, na każdym etapie zadawane jest pytanie czy się nie rozmyśliliśmy. Każdy potencjalny dawca może praktycznie do ostatniej chwili zrezygnować. Ja jednak uważałem, że nieodpowiedzialnie byłoby zrezygnować, gdy zapewne rozbudziło się w kimś nadzieję na drugie życie.
Tę historię przeszedłem dwa razy. Bowiem pół roku później poproszono mnie ponownie o oddanie dodatkowej porcji szpiku dla tego samego biorcy.

6. Co się potem działo z Twoim organizmem?

Byłem zmęczony i to bardzo. Po pierwsze dlatego, że przesiedziałem 6,5 godziny w jednej pozycji, z igłami wbitymi w obydwie ręce, po drugie dlatego, że z mojego organizmu ubyło trochę ważnych komórek.

7. Byłeś osłabiony?

Byłem potężnie zmęczony, ale chyba zadziałała adrenalina, że coś takiego przeżyłem, ponieważ po powrocie do hotelu zamiast zostać na kolejną noc, wymeldowałem się i po godzinie wsiadłem w Pendolino do Warszawy. Jak już dotarłem do domu to padłem. Spałem ponad 12 godzin. Następnego dnia byłem senny. Trochę bolały mnie ręce, ale ogólnie było w porządku. Nie zdawałem sobie jednak sprawy, że mój układ odpornościowy jest aż tak osłabiony. Po tygodniu wybrałem się komunikacją miejską do pracy i to był błąd. Jak wróciłem do domu miałem ponad 40 stopni gorączki, ostatecznie wylądowałem w szpitalu na izbie przyjęć. Przeziębiłem się. Mój układ odpornościowy był zdziesiątkowany i tak wyglądała reakcja mojego organizmu.
Należy bowiem pamiętać by unikać większego wysiłku i skupisk ludzkich. Komunikacja miejska jest bardzo złym pomysłem. Przy drugim razie lepiej się przygotowałem. Tydzień pracy zdalnej i dwa tygodnie jazdy do pracy samochodem i obyło się bez powikłań.
Układ odpornościowy powinien odzyskać pełną sprawność po dwóch latach. Wtedy już nie powinno być śladu po oddaniu szpiku.

8. Jak zgłosić się jako potencjalny dawca szpiku?

Procedura oddania szpiku w Polsce nie jest skomplikowana. Jeśli podejmiemy decyzję o zarejestrowaniu się w bazie osób potencjalnie chcących oddać szpik, wystarczy zgłosić się do najbliższej placówki z odpowiednimi dokumentami , wypełnić kwestionariusz i deklarację dobrej woli. Następnie odbywają się krótkie badania kwalifikacyjne. Wyniki każdej ze zgłoszonych osób umieszczane są w Centralnym Zbiorze Niespokrewnionych Dawców Szpiku i Krwi Pępowinowej.

9. Na koniec nurtuję mnie jeszcze jedno pytanie, czy można być bliźniakiem genetycznym dla kilku osób?

Oczywiście, można.